Tomasz Mann opublikował swą pierwszą powieść ?Buddenbrokowie? w 1901 r., a w 1929 r. otrzymał za nią literacką Nagrodę Nobla.
Książka opisuje dzieje czterech pokoleń kupieckiej rodziny z Lubeki. Podtytuł powieści ?Dzieje upadku rodziny? zdradza zamysł pisarza, który z krytycyzmem, ale także ironią i melancholią, przedstawia utratę życiowej witalności i kupieckich ideałów kolejnych pokoleń Buddenbrooków. Akcja powieści toczy się od lat 30. do 80. XIX w. Wygodne, zasobne siedziby przedstawicieli młodszego, żyjącego nie z pracy ale spekulacji kapitałem, pokolenia są prawie rówieśnikami willi Lentza.
t.1, śniadanie w domu kupca Grünlicha w Hamburgu, rok 1850
?[?] pewnego śnieżnego styczniowego ranka roku 1850, pan i pani Grünlich siedzieli wraz z małą trzyletnią córeczką w stołowym pokoju, wyłożonym jasnobrunatnym drzewem, na krzesłach, z których każde kosztowało 25 marek. Jedli pierwsze śniadanie. [..] W zielono polerowanym, niskim piecu, który stał w kącie obok otwartych drzwi prowadzących do buduaru, trzaskał ogień napełniając powietrze łagodnym, lekko pachnącym ciepłem. Po przeciwległej stronie, przez na pół rozsunięte zielone, sukienne portiery, widać było salon wybity ciemnobrązowym jedwabiem oraz wysokie, oszklone drzwi, obite wałeczkami waty, za którymi niewielki taras ginął w białawej, nieprzezroczystej mgle. Z boku trzeci drzwi prowadziły na korytarz.
Na okrągłym stole śnieżnobiały adamaszek nakryty był zielonym, haftowanym laufrem i zastawiony tak cienką porcelaną, że lśniła jak masa perłowa. Maszynka do herbaty szumiała. W srebrnym koszyczku, kształtu dużego, lekko zwiniętego liścia, leżały bułeczki i kromki białego chleba. Pod kryształowym kloszem piętrzyły się małe kulki masła, pod innym zaś widniały różne gatunki sera, żółty, zielono żyłkowany oraz biały. Nie brakowało również czerwonego wina, którego butelka stała przed panem domu, pan Grünlich jadał bowiem gorące śniadania. Siedział tyłem do salonu; faworyty jego były starannie uczesane, a twarz wydawała się szczególnie różowa o tej rannej godzinie; był zupełnie ubrany, miał na sobie czarny surdut i jasne spodnie w dużą kratę. Podług angielskiej mody jadł napół surowy befsztyk. Małżonce jego wydawało się to bardzo wytworne, a zarazem wysoce obrzydliwe, toteż nigdy w życiu nie zdecydowałaby się zamienić na to swego zwykłego śniadania , złożonego z jajek i pieczywa.?