Hall na pierwszym piętrze willi ma równie okazały pałacowy wygląd, jak na parterze. Powtarza również jego plan i, częściowo, dekorację, co czyni z tego dwukondygnacyjnego pomieszczenia jednolitą stylistycznie całość. Podobnie jak na parterze na osiach ścian znajdują się tu drzwi do sąsiednich pomieszczeń, ujęte w monumentalne portale z bogatymi tympanonami i kartuszami Łącznikiem zaś pomiędzy kondygnacjami jest wielki owalny otwór w podłodze, obramiony masywną tralkową balustradą. Ściany hallu na piętrze nie są jednak ozdobione kolumnami i filarami, ale skromniejszymi marmoryzowanymi płycinami w profilowanych ramach. Także gzyms wieńczący ściany jest nieco inny niż na parterze ? szerszy i masywniejszy, a w dekorowanej złoconą kratownicą fasecie umieszczone są owalne okna tzw. oeil?de-boeuf w ozdobnych obramieniach z maskami i akroterionami. Faseta nie łączy się bezpośrednio z lustrzanym sklepieniem, które założone jest wyżej i którego środek wypełnia świetlik ? wielkie okno o dekoracyjnych podziałach, przez które dzienne światło wpada zarówno na I piętro hallu jak i, przedostając się przez owalny otwór podłogi, do hallu na parterze.
Dekoracja hallu na piętrze także nawiązuje do wnętrz pałacu wersalskiego, szczególnie zaś do pełnej przepychu tamtejszej opery dworskiej oraz do naśladującej ją Opery Paryskiej, budowli, która była wzorcem dziewiętnastowiecznego stylu neobarokowego. Przechodząc z zatopionego w półmroku hallu na parterze, przez klatkę schodową oświetloną wielobarwnym kiedyś światłem z wielkiego okna, do zalanego światłem hallu I piętra, pomnożonym tu jeszcze przez jasne barwy i złocenia, podziwiać możemy teatralny zmysł architekta, operującego światłem, jak w najlepszych dziełach baroku.
Mimo olśniewającego wrażenia, jakie robi dziś na patrzących hall willi Lentza, brakuje w nim kilku elementów, które podnosiły jeszcze jego artystyczne i widowiskowe walory. Nie zachowały się wypełnienia okrągłych pól w fasecie (oeil?de-boeuf), którymi mogły być malowidła, lustra lub witraże. Brak jest też polichromii na lustrzanym sklepieniu, która prawdopodobnie imitowała niebo z lecącymi ptakami. Zaledwie zamarkowane w projekcie architektonicznym willi malowidło, wykonał na sklepieniu hallu Hans Koberstein, ten sam, który dekorował pijalnię. Nie wiemy również, jakie wypełnienie miał świetlik. Dziś w jego ramie zamontowane jest współczesne szkło zbrojone.